Ośrodek leczenia uzależnień

– Siedziałem na piwie już któryś dzień z rzędu, topiąc smutki w alkoholu – wyznaje Tadeusz. – Miałem tyle spraw na głowie, w tym tyle zaległych i zdających się nie do rozwiązania, że piwo zdawało się jedyną ucieczką przed tym, pewnym schronieniem w smaku gazowanego alkoholu. Nie wyobrażałem już sobie nawet innej drogi, tylko piłem i piłem.

Wtedy w życiu Tadeusza pojawiła się Wiktor, jak wspomina Tadeusz, ubrany schludnie i pachnący jegomość po czterdziestce.

– Siedziałem przy barze, gdy Wiktor siedział obok pijąc kawę. To było nasze pierwsze spotkanie. Od słowa do słowa. Nawiązała się rozmowa. Zdawał m się kimś wyjątkowym,  tak było w rzeczywistości. W końcu zaproponował mi spotkanie koło recepcji w miejskim ośrodku leczenia uzależnień. Przystałem na to,  do dziś nie wiem czemu. Może to ta jego charyzma..

Obecne Tadeusz jest abstynentem od dobrych kilku lat. Problemy, które wtedy miał, udało się jakoś pokonać. Pomogła wspólnota na terapii, gdzie otrzymał wsparcie. Okazało się, że był w stanie wrócić do żony i dzieci. Zaoszczędzone pieniądze zaś pomogły spłacić kredyt.

– Dzięki realizacji programu dwunastu kroków wróciłem do żywych – wyznaje. – Spotkałem nowych ludzi, którzy pomogli mi zacząć żyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *