Terapia uzależnień

– Chowałem się z piwem przed żoną tyle lat. Uważałem to w końcu za normalne. Garaż w którym ukrywałem alkohol stał się moją enklawą, w której przebywałem krótkie chwile, tylko po to by zrobić łyka. Następnie wracałem do obowiązków. Myślałem, że kocham żonę, jednak doszedłem w końcu że każdy z tych łyków był pocałunkiem składanym na ustach butelko, która to w rzeczywistości była wybranką serca.

Pan Marian jest obecnie na terapii w miejscowym ośrodku leczenia uzależnień. Jest osobą, jedną z milionów, która wykonuje program dwunastu kroków. Nie pije, ale wie, co się stanie, jeśli zrobi dziś łyka.

– Jeden łyk piwa może teraz spowodować, że pobiegnę do sklepu po czteropak, z którym znowu będę miał romans. Nie chce tego. Chce być trzeźwy i trzeźwo patrzeć na sprawy. Poza tym te kace.. Zacząłem mieć naprawdę ciężkie dnie „drugie”.

Wspólnota dwunastu kroków jest dla pana Mariana ostoją. Może pomówić swobodnie o własnych bolączkach. I nie czuje się osamotniony w swej walce z butelką lub puszką.

– Ważne, by mieć jakieś hobby – mówi. – Zacząłem interesować się grami komputerowymi, by zapełniać chwile trudne. To wspaniałe zajęcie, jeśli można postrzelać sobie do obiektów, którym nadaje się znaczeniowość butelek.